Przejdź do głównej zawartości

Dziesięć pomysłów - co zrobić z jedzeniem po świętach/imieninach itp.

Postaw się, a zastaw się. To motto przewodzi Polakom od lat. Co roku też mówimy ''Nie no, teraz na święta, to zrobię o połowę mniej jedzenia''.
Suma sumarum wychodzi na to, że mamy tego jedzenia coraz więcej.

Podrzucę Wam pomysły, jak można zagospodarować jedzenie tak, żeby jak najmniej wyrzucić [a najlepiej żeby wcale tego nie robić!].

  1. Jaja faszerowane - jeśli zostanie Ci kilka sztuk - dokrój do nich szczypiorek/koperek, dodaj trochę awokado i zblenduj. Wyjdzie smaczna i prosta pasta do kanapek. 
  2. Ciasta - zostało Ci pół babki ? - śmiało możesz zapakować do pojemnika i zamrozić. Przechowywać takie ciasto, max pół roku. Jest to fajny sposób na niezapowiedzianych gości, często ratuje mnie, gdy szafki ze słodkościami, są puste.
  3. Pieczywo - zamrażalka pełna, a w kuchni piętrzą się bochenki chleba? Pokrój/weź kromki, obłóż wędliną, podsmażonymi pieczarkami i na górę daj plasterki sera. Pyszne grzanki, jak znalazł do śniadania.
  4. Kiełbasy - dodaję do bigosu, który potem mrożę. Zapiekam takowe z serem i podaję z pieczonymi ziemniakami. Można też usmażyć jajecznicę z wkrojoną kiełbasą. 
  5. Owoce - Kacper często dostaje w paczce razem ze słodyczami, duuuużo owoców. Sami też kupujemy ich sporo. Widzisz, że tego nie zjecie, ale za to można zrobić z nich: sałatkę, domowy koktajl czy zblendować i zamrozić - wyjdzie sorbet domowej roboty. Tudzież z jabłek zrobić mus i podawać z jogurtem naturalnym. Można też pokroić banany, jabłka w cienkie plasterki i piec w piekarniku. Wyjdą zdrowe chipsy.
  6. Czekolada - po świętach wysypuje nam się z szafek. Niedługo mamy w domu podwójne urodziny, więc przetopie ją i wykorzystam do polewy do ciast. Można również zetrzeć ją na tarce i wykorzystać do udekorowania naleśników/lodów itp. 
  7. Warzywa - fajnie, że są w domu w dużych ilościach, ale jeśli widzisz, że kończą swą żywotność, warto je pokroić w kostkę/talarki. Wrzucić na grilla lub zrobić pyszną zapiekankę. 
  8. Otwarte puszki z warzywami - groszek, kukurydza, fasola ? Tutaj wariacji jest mnóstwo. Wszystkie świetnie sprawdzą się, jako składnik sałatki (być może stworzycie coś zupełnie nowego). Dodatkowo z fasoli można upiec pyszne brownie albo mini babeczki. 
  9. Twaróg - zostało Ci dużo, bo do sernika dałeś/aś mniejszą porcję ? Nic prostszego. Mąka, jaja, woda gazowana i mleko - mamy naleśniki,a twaróg świetnie do nich pasuje. Kolejnym pomysłem może być pasta twarogowa. Czyli zblendowany twaróg z rzodkiewką, szczypiorkiem i cebulą. 
  10. Boczek/wątróbka i inne mięso - w tym roku postanowiłam pierwszy raz sporządzić pasztet. Wyszedł pyszny, ale muszę następnym razem wrzucić więcej bułki tartej albo manny. Jak zrobiłam taki pasztet? Otóż - podsmażyłam cebulę i startą marchew, potem dodałam na patelnię wątróbkę i mięso z indyka i delikatnie podsmażyłam. Przełożyłam do większego naczynia, dodałam trzy jajka, bułkę namoczoną w mleku i odrobinę rosołu + warzywa, które w nim pływały. Sypnęłam pieprzem i solą i zblendowałam. Piekłam około 30 minut w temperaturze 170 stopni. Taki pasztet można również zamrozić, jeśli nie zamierzacie go od razu zjeść. 

Mam nadzieję, że podsunęłam kilka pomysłów, które w najbliższej przyszłości mogą się Wam przydać.
Poniżej zdjęcie pieczeni, którą zrobiliśmy dzisiaj z Kacprem, bo został nam kawałek schabu, który miał być wykorzystany podczas świąt, ale stwierdziłam, że go zamrożę, bo chyba nie przejemy wszystkiego. I dobrze zrobiłam, bo dzisiaj zniknął w całości, a jakbym go zrobiła jeszcze dodatkowo w czasie świąt, pewnie dzisiaj poleciałby do kosza.



Pamiętajcie też o nie chodzeniu do sklepów na głodnego, a w szczególności przed świętami, o krążenie po sklepie z listą!! 
Lista bardzo nam pomaga, w ograniczaniu kupowania niepotrzebnych rzeczy. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dziesięć pomocnych rad, które ułatwią Twój wyjazd na wakacje!

Urlop planuj zawsze na przełomie listopad-grudzień, dostępność lokali na wakacje, jest wtedy jeszcze bardzo duży. My mieliśmy teraz mały poślizg i w lutym miałam ogromny problem ze znalezieniem czegoś fajnego. Na szczęście się udało, ale już ceny też były mniej sympatyczne. Apteczkę uzupełnij zanim wyjedziesz na wakacje. Może się zdarzyć, że akurat w tamtejszej aptece nie będzie np. środka przeciwbólowego, który działa na Twoje dziecko lub na Ciebie. Tudzież, że apteka będzie nieczynna, albo jej zwyczajnie nie będzie. I niech Was nie zwiedzie pochmurne niebo nad morzem. Nawet wtedy trzeba wysmarować kremem ochronnym buźki, uszy i inne delikatne fragmenty skóry. ! Zabierz ze sobą olejek miętowy lub herbaciany. Skutecznie odstrasza kleszcze, komary i inne robactwo. Co najważniejsze - jest to produkt, który nie zawiera chemii, więc nie zaszkodzi skórze Twojej rodziny, zwłaszcza małym dzieciom.Boisz się, że znowu będziesz taszczył/a dziesięć walizek na wakacje? Weź to, co naprawdę będzie …

Trzydniówka okazała się pięciodniówką!

Kacper miał szczepienie 10 dni temu.
Po 5 dniach dostał wysokiej gorączki, zero kaszlu, kataru. Trochę bardziej bolały wychodzące zęby. Trójki już prawie na wierzchu.. oby szybko.
Chłopak ma naprawdę trudne ząbkowanie, ale nie o tym to ja chciałam.

Na trzeci dzień gorączka ustąpiła, a sięgała nawet 39,7!! Nie panikowałam, zbijałam, chłodziłam i poiłam.
Pojawiła się wysypka, a raczej wysyp! Był cały zakropkowany.

Pielęgniarka od szczepień ostrzegała, że organizm tworzy przeciwciała i również z powodu szczepienia może go wysypać, może mieć powiększone węzły chłonne itp. itd. I żeby głównie aplikować paracetamol (można podać rocznemu dziecku 5 ml - co 4 h i tylko 4 x dziennie!! )

Problem w tym, że wysypka do dzisiaj nie znikała. Tzn. dzisiaj w ciągu godziny zrobił się prawie czysty. Wróciły naturalne kolorki skóry.

Nie lubię jeździć bez powodu do lekarza, bo innych oznak infekcji nie miał.
Nasz lekarz telefonicznie też uspokoił nas, że pewnie trzydniówka...

Dlaczego o tym piszę ?

Kacpe…

Palto latem - o ubieraniu dzieci.

Idziemy z Młodym na spacer. On w wózku: spacerówka, bez parasolki i innych cuda wianków.
Gołe stopy, krótkie spodenki z zeszłego sezonu, czapa z daszkiem, która ląduje co najmniej 50 razy w ciągu spaceru, na ziemi. Ogólnie, fajnie, zwiewnie i przewiewnie.

Mijamy pierwszy wózek: matka na stopach japoneczki i leciutki kombinezon, okular przeciwsłoneczny. Dziecko w wózku: skarpety wełniane, jeansowe, długie spodnie, długi rękaw, czapka [jeszcze zimowa - co by nie zawiało, c'nie?], najmodniejsza parasolka do wózka i. I co ? I patrzymy za chwilę, wychodzą na słoneczko, a matka zarzuca grubą pieluchę na budę, bo tak bezpieczniej.
Serio ?
Serio, poddajecie swoje dzieci eksperymentowi ? '' Ile moje dziecko wytrzyma w wózku, który jest nagrzany do 36 stopni C'' ?
Serio, waszym dupom ma być przewiewnie, a Wy myślicie, że na pewno czują się, jakby były na Syberii ?

Mijamy drugi wózek: dumni rodzice z noworodkiem. Podobna sytuacja, ale już hardkorowa. Zajebiście gruby, polarow…