Nie pamięta wół, jak cielęciem był.

Pisałam tu już kiedyś post o tym, że urodzenie dziecka, spowodowało, że wiem co to empatia.
Piszę ten tekst, patrząc przez pryzmat, na czasy, gdy mojego syna jeszcze nie było na świecie. Temat wzbudził dużą kontrowersję. W jednej z debat na ten temat, brałam udział. Kulturalna wymiana zdań, lekko podniesione ciśnienie.
Kiedyś też inaczej patrzyłam na to wszystko i biję się w pierś - byłam durna. Myślałam tylko o swojej wygodzie i spokoju. Nie myśląc i nie dopuszczając do siebie myśli, że może kiedyś będę chciała wyjść z moim dzieckiem do restauracji i że nie zdołam go nauczyć kultury w ciągu pół roku.

Więc piszę do Ciebie. Droga Pani/Drogi Panie -
  • Ty, który/a zarzekasz się, że dzieci mieć nie będziesz
  • Widząc płaczące dziecko w sklepie, przewracasz oczami i myślisz ''moje dzieci, nigdy nie zrobią mi takiego cyrku w sklepie''
  • Ty, który/a zabraniasz mi zabierać dziecka do restauracji, bo jest dzieckiem
  • Ty, który/a nie sprzedasz mi biletu lotniczego, bo mam dziecko i  chcę z nim podróżować

Wiem co czujesz. Też byłam taką bezwzględną pizdą, która na sam widok biegających dzieci po markecie, dostawałam furii. Gdyby ktoś kiedyś, powiedział mi to, co teraz ja Wam napiszę. Może moja empatia, miałaby szansę urodzić się dużo wcześniej.

''Nie pamięta wół, jak cielęciem był.  ''



Rodzi Ci się dziecko. Więc według większości społeczeństwa, Twoje prawa zaczynają być ograniczone. Nie pójdziesz do kina na normalny seans z dzieckiem, w niektórych przypadkach nie polecisz samolotem, nie zjesz w restauracji albo wyproszą Cię ze sklepu, bo wjechałeś/aś z wózkiem. Boli, nie? Tylko x-lat temu, to Ty wszystkie czterokołowe pojazdy, wymiótłbyś z pola widzenia, za jednym zamachem.
  •  Ok, powiesz. ''Są zakupy online.'' Tylko Biedronka takowych nie oferuję, a my na ten przykład, pampersy tylko tam kupujemy.
  • ''Och, przecież możesz zostawić dziecko rodzinie/partnerowi/niani.'' Pewnie, tylko nie każdy ma taki komfort. Nie każdy pracuje po 6-8 godzin dziennie i zdąży pójść do tej pierdolonej Biedronki sam. 
  • ''Obiad sobie możesz zjeść w domu.'' Jasne, a gdzie dziecko ma nauczyć się przebywać w otoczeniu innych ludzi, jak nie podczas wyjść: czy to do restauracji, czy do kina na dziecięce seanse? 
  • ''Płacz dziecka.'' Pierwsza Twoja myśl, niech zgadnę ? ''Co za rozwydrzony bachor.'' Nie zdołam na palcach dwóch rąk zliczyć, ile razy Kacper zaczął płakać w miejscu publicznym, jak zęby mu wychodziły. Albo na początku, gdy złapała go kolka niemowlęca.  

Proponuję Mój Drogi/Moja Droga. Zapytać Twojej rodziny, o Wasze zachowanie w wieku tych dzieci, których tak nienawidzicie. Wystarczy zacisnąć lekko zęby albo wyobrazić sobie siebie za kilka lat, gdy to Wasze dziecko ,znienacka zacznie płakać, a ludzie będą obrzucali Was pogardliwym wzrokiem.  Miło Wam? 

Uwierzcie mi, że gdybym trafiła na kogoś, kto przedstawiłby mi kilka lat temu, jak to wygląda od strony rodzica, to na pewno patrzyłabym na wszystko inaczej. Może nie tak jak teraz, ale jednak łagodniej. 

Wiem, że życie to nie jest bajka i trzeba być twardym,a nie miętkim. I może sam zabiłeś w sobie empatię, bo tak chciałeś. Tylko kiedyś ta twarda skorupa w końcu pęknie, a ludzie prędko nie zapomną i dalej będą naszywać ''łatkę''. 

Enjoy. 

 



Komentarze